sobota, 19 października 2013
Rozdział 15
środa, 11 września 2013
Rozdział 14
Liebster Award
Pytania do mnie:
1. Kolor oczu?
-Brązowy ;)
2. Jak masz na imię?
-Ola
3. Ulubione imię damskie i męskie?
-Z damskich podoba mi się Olga i Paulina, a z męskich Łukasz i Szymon ;3
4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
-Lubię czytać książki, pisać, rozmawiać z przyjaciółmi
5. Co cię odpręża?
-Czytanie, pisanie, lub po prostu, leżenie na łóżku i słuchanie muzyki ;3
6. Ulubiona pora roku?
-Lato *_*
7. Boże Narodzenie vs Wielkanoc?
-To i to ;)
8. Masz najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę?
-Jasne <3
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
-J. niemiecki i angielski c;
10. Co chcesz robić w przyszłości?
-Chcę być ortodontką i psychologiem sportowym ;3
11. Masz zwierzątko?
-Niestety, ze względu na moje uczulenie nie ;c
Nominowane blogi:
1.http://pilkarskamilosc.blogspot.com/
2.http://friend-or-someone-more.blogspot.com/
3.http://dortmundzkahistoria.blogspot.com/
4.http://echteisgelb.blogspot.com/
5.http://opowiadanie-lewa.blogspot.com/
6.http://bvb-mojamilosc.blogspot.com/
7.http://two-men-one-heart.blogspot.com/
Pytania ode mnie:
1.Co motywuje Cię do pisania?
2.Co daje Ci największą wenę?
3.Jakie sporty uprawiasz?
4. Ulubiony film?
5.Ulubiony sportowiec?
6. Ulubiona piosenka?
7.Ulubiony rodzaj muzyki?
8. Kiedy masz urodziny?
9.Masz rodzeństwo?
10. Ulubiona drużyna?
11. Ulubiony przedmiot w szkole?
:)
piątek, 6 września 2013
Przepraszam ;c
Jeszcze raz BARDZO przepraszam i pozdrawiam ;*
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział 13
[...]
-Mario... W drodze z Monachium miał wypadek- ledwo mówiła- Nie żyje
-O Boże...-rozpłakałam się- będę za 15 minut- szybko się rozłączyłam, gdyż nie mogłam wydobyć z siebie już ani słowa
Czułam się, jakby ktoś rozerwał mnie na milion kawałków. Rzuciłam się na łóżko i ryczałam, podczas gdy Robert wypytywał mnie, dlaczego płaczę. Po chwili wstałam i szybko zaczęłam się ubierać. Już chciałam wychodzić, ale Lewy zatrzymał mnie .:
-Najpierw powiesz mi, co się stało- położył dłonie na moich ramionach
-Mario nie żyje- wydukałam zapłakana
-Jak to...- pierwszy raz zobaczyłam u niego łzy
-Jadę do Klaudii- rzuciłam wychodząc
-Jadę z tobą- powiedział Lewandowski pospiesznie wkładając na siebie ubrania
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. W domu było dużo zdjęć zmarłego piłkarza, a pomimo to powiało tu pustką. Nie wytrzymałam i ukryłam twarz w ramionach Lewusa. Mario był dla mnie tak ważny... Znaliśmy się jeszcze zanim grał w Borussi. Później poznałam go z Klaudią i zostali parą po kilku spotkaniach. Pomagaliśmy sobie nawzajem, wspieraliśmy się jak siostry, nie jak przyjaciel z przyjaciółką. Götze powiedział mi o transferze jako ostatniej, co mnie bardzo zdziwiło, jednak nie miałam mu tego za złe . Wiadomość o jego śmierci była dla mnie ciosem. Nie docierało do mnie, że już nigdy nie zobaczę jego uśmiechu, nie poradzę się go, nie będę się cieszyć z jego sukcesów... Jeszcze bardziej zapłakana ruszyłam do salonu. Zobaczyłam tam przyjaciółkę siedzącą na podłodze. Popatrzyła na nas pustym wzrokiem. Oczy miała spuchnięte, a łzy leciały jej ciurkiem. Usiadłam koło niej i objęłam ją ramieniem. Rozszlochała się na ten gest i szepnęła:
-Boże, dlaczego mi go zabrałeś...?
-Widać tak było mu pisane...- powiedziałam łamiącym głosem
-Wiadomo już, kiedy pogrzeb?- wtrącił Robert , którego oczy również świeciły się od łez
-Jutro o 12:00- odparła menager Borussi
-Media już wiedzą?- spytałam
-Jasne-odrzekła- Wiedzieli pierwsi. Teraz czają się za drzewami.
-Żmije- syknął Lewandowski wyglądając przez okno
Udałam się do kuchni, gdzie w apteczce znalazłam leki na uspokojenie. Podałam tabletkę Klaudii i sama zażyłam podobną.
-Myślę, że Mario niechciałby, żebyśmy się tak załamywały- oznajmiła polka
-Masz rację- przytaknęłam- Zawsze był taki pogodny. Nie można udawać, że nic się nie stało, ale nie możemy też zamykać się w sobie...
-Był dla mnie wszystkim...- szepnęła
-Wiem, dla nas też jest to trudne- przytuliłam ją, a do moich oczu napłynęły łzy
-Może wybrałem zły moment, ale chcecie oglądnąć film na rozluźnienie?- odezwał się napastnik
-Właściwie to czemu nie...- przystała blondynka
Piłkarz spojrzał na mnie znacząco.:
-Przepraszam was, pójdę się przejść
-Wszystko OK?- zapytała Klaudia- No tak... Nie może być ok...- poprawiła
Wzruszyłam ramionami i skierowałam się do przedpokoju
-Gdzie idziesz?- Lewy objął mnie w pasie
-Chcę pobyć sama- wyjaśniłam
-Wróć szybko - uśmiechnął się lekko
Po chwilii znalazłam się na zewnątrz. Szłam przed siebie, nie mając konkretnego celu. Cały czas dzwonił mój telefon, ale ignorowałam to. Płakałam, czułam niewyobrażalny ból. Wydawałoby się, że Klaudia nie przeżywała tego bardziej niż ja, ale tylko kiedy wyszliśmy z pokoju widziałam jak chowa twarz w poduszkę. Moja przyjaciółka była szczególnie wrażliwa. Obawiałam się, że żałoba po śmierci Mario może mieć fatalne skutki... Rozumiałam, że chciała wypłakać się sama- też tak zrobilam. W końcu usiadłam na ławce i ukryłam twarz w dłoniach żałośnie szlochając. Nie zauważyłam nawet, kiedy z nieba poleciał ulewny deszcz. Była 23:00. Siedziałam dalej, kiedy nagle poczułam na ramieniu czyjś dotyk.
-Kochanie, tak się o ciebie martwiłem-szepnął Robert- Wracajmy
Posłusznie wstałam z ławki i bez słowa, cali mokrzy pospieszyliśmy do domu menager Dortmundzkiego klubu, gdyż poprosiła nas, abyśmy zostali na noc. Zastaliśmy Klaudię leżącą na łóżku i płaczącą w poduszkę. W nocy oka nie zmrużyłam ani ja, ani Robert. Łzy nie pozwalały mi zasnąć, a Lewy starał się mnie uspokoić. W końcu nad ranem sen zmorzył mnie na godzinę.
*Rano*
Wstaliśmy już o 7:00. Przyjaciółka siedziała na kanapie, patrząc martwo w jeden punkt i nawet nie zwracając uwagi na naszą obecność. Obawiałam się, czy nie będzie jej potrzebna pomoc specjalisty. Przy śniadaniu atmosfera była bardzo napięta, nikt się nie odzywał, a Klaudia prawie nic nie zjadła. Już o 10:30 pojechaliśmy na cmentarz, gdzie miał odbyć się pogrzeb. Razem z wszystkimi piłkarzami BVB stałyśmy zapłakane nad zamkniętą trumną, kiedy zadzwonił telefon narzeczonej zmarłego.:
-Tak, przy telefonie- mówiła- Nie wierzę... Rozumiem. Do zobaczenia- zakończyła kilkuminutową rozmowę
Chowając telefon do torebki zakryła usta dłonią.
-Co się stało?- zapytałam
-Zakończono śledztwo w sprawie wypadku Mario...
Przepraszam, że tak późno dodaję, ale świętowałam dziś urodziny ;D Długo zastanawiałam się, czy uśmiercić Mario- jak widać zrobiłam to :c Mi się ten rozdział nie podoba, zobaczymy jak Wam ;P Następny niedługo ;) Buziaki ;*
niedziela, 25 sierpnia 2013
Rozdział 12
Robert:
Razem z Piszczkiem jechaliśmy niedaleko za Olgą. Akurat obrońca otwierał bramę, kiedy usłyszałem huk. Odwróciłem się i zobaczyłem mój samochód z Bednarkówną w środku, cały rozwalony od strony kierowcy. Ujrzałem też odjeżdżającą z miejsca Ankę. Byłem pewien, że to ona spowodowała wypadek. Wybiegłem z auta:
-Dzwoń po pogotowie i straż!- krzyknąłem do Łukasza i rzuciłem się ku mojej ukochanej
Drzwi nie dało się otworzyć. Widziałem tylko zakrwawioną głowę Olgi opartą o kierownicę. Po ok. 10 minutach przyjechały odpowiednie służby. Straż rozcięła drzwi. Z wnętrza pojazdu wyciągnięto dziewczynę.:
-Olguniu...- była nieprzytomna
-Żyje-oznajmił ratownik medyczny
-Jadę z wami-rzuciłem wsiadając do karetki
-A pan to kto?
-Narzeczony- odpowiedziałem szybko
*W szpitalu*
Olga:
Otworzyłam oczy. Rozpoznałam, że jestem w szpitalu. Zobaczyłam Roberta. Stał oparty o okno i nie , że się wybudziłam. Było mi nie wygodnie, więc podsunęłam się na łóżku. Moje ciało przeszył ból.:
-Auuu- zawyłam
Lewandowski obrócił się i w ułamku sekundy znalazł się przy mnie:
-Kochanie, nic ci nie jest?
-Strasznie... Boli... Mnie... Głowa...- ledwo wyjąkałam
-Staraj się teraz nie ruszać-dotknął mojego policzka
-Dlaczego tu jestem?
-Zostałaś potrącona przy stadionie. Jechałem z Łukaszem tuż za tobą.
-Kto mi to zrobił?-pytałam dalej
-Anka...- w jego oczach zauważyłam nutę wściekłości
-Robert, ja muszę ci coś powiedzieć- oznajmiłam cichutko
-Misia, teraz to ja idę po lekarza- przerwał mi i wyszedł
Udało mi się sięgnąć po telefon. Był 15 sierpnia- byłam nieprzytomna 4 dni! Po chwili do sali wszedł lekarz i dwie pielęgniarki.
-Pana niestety musimy wyprosić- zwrócił się do Lewego, który posłusznie wyszedł
Pielęgniarki zaczęły wymieniać mi kroplówkę i dawać różne zastrzyki.
-Witam panią- odezwał się doktor-Nazywam się Hans Schulz. Jak się pani czuje?
-Lepiej-odpowiedziałam zdecydowanie silniejszym głosem
-Przeżyła pani wstrząs mózgu. Mamy do czynienia z niegroźnym złamaniem w lewej nodze. To cud, że to tylko takie obrażenia po takim wypadku-rzekł z powagą
-Czy ja mam gips?- spróbowałam podnieść nogę, ale była za ciężka
-Nie. Założyliśmy pani ortezę, która usztywni kończynę na dwa tygodnie.- odparł
-Byłam nieprzytomna 4 dni...
-To dzięki narzeczonemu jest pani przytomna, był tu dzień i noc. Dużo do pani mówił- uśmiechnął się
-Narzeczonego?- spytałam zdziwiona
-Coś nie tak?
-Nie, wszystko w porządku- zapewniłam śmiejąc się pod nosem
-Rentgen wykazał, że wszystko jest w normie. Oczywiście przez kilka dni będzie boleć głowa- powiedział Schulz przeglądając wyniki- za chwilę przyniosę wypis!- posłał mi szeroki uśmiech
Z pomocą pielęgniarki przebrałam się w sukienkę i spakowałam rzeczy. Odebrałam wypis (miałam przyjść do kontroli za dwa tygodnie), po czym wraz z Robertem udałam się do jego nowego samochodu. Piłkarz oparł mnie o drzwi i delikatnie pocałował.:
-Nigdy niewybaczyłbym sobie, gdybyś z tego nie wyszła- wyszeptał
Nie umknęło to uwadze paparazzi. Zaraz zaczęli robić nam zdjęcia i wypytywać o nasz związek. Lewy wsadził mnie do samochodu i szybko odjechał.
*W drodze*
-Co chciałaś mi powiedzieć w szpitalu?- zapytał zaciekawiony
-Łukasz...-zaczęłam- To właśnie z nim Ania zdradziła ciebie. To właśnie z Anią on zdradził mnie. Wciągnęła go w narkotyki. Dlatego tak się zachowują- dokończyłam
ze smutkiem
Napastnik nie krył swojego zdziwienia.:
-Dalej są ze sobą?
-Teraz tylko knują, jak zwabić mnie do Gikiewicza i ciebie do Stachurskiej
Właśnie podjechaliśmy pod mój dom. Lewandowski przerzucił moją torbę przez ramię i uparł się, że weźmie mnie na ręce.
-Robert, a jak wasz mecz?- przypomniało mi się
-Przesunięto go na jutro z powodu braków w sztabie Borussi- uśmiechnął się szeroko
Postawił mnie na ziemi przed samymi drzwiami.
-Widzimy się jutro, księżniczko- pocałował mnie w czoło
-Nie zostaniesz?- skrzywiłam się
-Będziesz miała tam wykfalifikowaną opiekę- zaśmiał się i poszedł
Otworzyłam drzwi. W salonie były porozwieszane balony. Przywitały mnie niemal wszystkie partnerki piłkarzy BVB, z którymi zdążyłam się zaprzyjaźnić.:
-Witaj w domu!- zawołały chórem
Resztę wieczoru spędziłyśmy na pogaduchach i ustalaniach szczegółów ślubu Klaudii i Mario, który miał odbyć się już za dwa tygodnie. Dziewczyny zaczynały wychodzić ok. północy, podczas gdy menager Borussi została chwilkę dłużej, aby pomóc mi się umyć i przebrać.
-Do jutra! - żegnały się
Przed snem wzięłam tabletkę przeciwbólową, gdyż od rana męczył mnie ból głowy. Położyłam się i szybko odpłynęłam.
*Rano*
Obudził mnie straszny ból głowy. Podreptałam do łazienki, gdzie z trudem włożyłam na siebie ciuchy. Następnie zjadłam szybkie śniadanie, bo postanowiłam pojechać wcześniej na SIP, aby nadrobić zaległości. Poczułam się na tyle dobrze, żeby prowadzić samochód. Na stadionie byłam o 11:00. Pod moim gabinetem czekał zdenerwowany Robert:
-Dziewczyno, gdzie ty byłaś?!- zawołał i szybko wziął mnie w ramiona
-Yyy, w domu, a gdzie miałam być?- zdziwiłam się
-Jeździsz ze złamaną nogą i po wstrząsie mózgu? Mogłaś do mnie zadzwonić!
-Noga już mnie nie boli...- mruknęłam i weszłam do pokoju, a za mną Lewy
-Zrozum, wczoraj się wybudziłaś, a dziś już prowadzisz- nie dawał za wygraną
-Przepraszam, ale mam dużo pracy- wyprosiłam go
Mecz z Hannoverem zaczął się jak zwykle o 15:30. Niestety, do przerwy przegrywaliśmy 0:1 po samobóju Lewandowskiego, który próbował wybić piłkę głową, lecz ta niestety wpadła do bramki przeciwników. Po przerwie Hummels wyrównał na 1:1 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie. Zrozumiałam, że Robert troszczy się o mnie, więc przeprosiłam go za swoje zachowanie. Razem pojechaliśmy do domu napastnika.
*Dwa tygodnie później*
Lewandowski zabrał mnie na kontrolę do kliniki. Wszystkie wyniki były pozytywne, więc po niecałej godzinie udaliśmy się do mnie.:
-Głodna?- zapytał piłkarz, kiedy szliśmy na górę
-Nie- odparłam wchodząc do łazienki- tylko się odświeżę
-Czekam w sypialni- posłał mi zalotne spojrzenie
Zaśmiałam się tylko i zamknęłam drzwi. Przemyłam twarz i rozpuściłam włosy. Wchodząc pod prysznic przypomniało mi się, że nie wzięłam kosmetyczki. Znów w ręczniku poszłam do pokoju i usiadłam na łóżku, gdzie miałam torbę. Robert kładąc głowę na moim ramieniu sprawił, że opadłam na łóżko. Powoli zsunął ze mnie ręcznik, kiedy ja ściągałam mu koszulkę. Po chwili oboje nadzy, całowaliśmy się namiętnie. Oczywiście zakończyło się to między nami zbliżeniem. Leżałam na Lewym jeżdżąc mu palcem od szyi po łokieć sapiąc, kiedy przerwał nam telefon. Westchnęłam tylko i sięgłam po komórkę.
Dzwoniła Klaudia:
-Przepraszam że wam przeszkodziłam, ale muszę ci coś powiedzieć- wyczułam, że płacze
-Nie szkodzi. Mów, co się dzieje- zachęciłam ją
-Ślubu nie będzie!- zawodziła w słuchawkę
-Dlaczego, co się stało?
-Mario...
Mam nadzieję, że się spodoba :p Mam dziwne wrażenie, że rozdziały są trochę za długie, ale pozostawiam to Wam do o oceny ;) Następny powinien pojawić się jutro :*
Buziakii :*