środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 13

[...]

-Mario... W drodze z Monachium miał wypadek- ledwo mówiła- Nie żyje

-O Boże...-rozpłakałam się- będę za 15 minut- szybko się rozłączyłam, gdyż nie mogłam wydobyć z siebie już ani słowa

Czułam się, jakby ktoś rozerwał mnie na milion kawałków. Rzuciłam się na łóżko i ryczałam, podczas gdy Robert wypytywał mnie, dlaczego płaczę. Po chwili wstałam i szybko zaczęłam się ubierać. Już chciałam wychodzić, ale Lewy zatrzymał mnie .:

-Najpierw powiesz mi, co się stało- położył dłonie na moich ramionach

-Mario nie żyje- wydukałam zapłakana

-Jak to...- pierwszy raz zobaczyłam u niego łzy

-Jadę do Klaudii- rzuciłam wychodząc

-Jadę z tobą- powiedział Lewandowski pospiesznie wkładając na siebie ubrania

Po 10 minutach byliśmy na miejscu. W domu było dużo zdjęć zmarłego piłkarza, a pomimo to powiało tu pustką. Nie wytrzymałam i ukryłam twarz w ramionach Lewusa. Mario był dla mnie tak ważny... Znaliśmy się jeszcze zanim grał w Borussi. Później poznałam go z Klaudią i zostali parą po kilku spotkaniach. Pomagaliśmy sobie nawzajem, wspieraliśmy się jak siostry, nie jak przyjaciel z przyjaciółką. Götze powiedział mi o transferze jako ostatniej, co mnie bardzo zdziwiło, jednak nie miałam mu tego za złe . Wiadomość o jego śmierci była dla mnie ciosem. Nie docierało do mnie, że już nigdy nie zobaczę jego uśmiechu, nie poradzę się go, nie będę się cieszyć z jego sukcesów... Jeszcze bardziej zapłakana ruszyłam do salonu. Zobaczyłam tam przyjaciółkę siedzącą na podłodze. Popatrzyła na nas pustym wzrokiem. Oczy miała spuchnięte, a łzy leciały jej ciurkiem. Usiadłam koło niej i objęłam ją ramieniem. Rozszlochała się na ten gest i szepnęła:

-Boże, dlaczego mi go zabrałeś...?

-Widać tak było mu pisane...- powiedziałam łamiącym głosem

-Wiadomo już, kiedy pogrzeb?- wtrącił Robert , którego oczy również świeciły się od łez

-Jutro o 12:00- odparła menager Borussi

-Media już wiedzą?- spytałam

-Jasne-odrzekła- Wiedzieli pierwsi. Teraz czają się za drzewami.

-Żmije- syknął Lewandowski wyglądając przez okno

Udałam się do kuchni, gdzie w apteczce znalazłam leki na uspokojenie. Podałam tabletkę Klaudii i sama zażyłam podobną.

-Myślę, że Mario niechciałby, żebyśmy się tak załamywały- oznajmiła polka

-Masz rację- przytaknęłam- Zawsze był taki pogodny. Nie można udawać, że nic się nie stało, ale nie możemy też zamykać się w sobie...

-Był dla mnie wszystkim...- szepnęła

-Wiem, dla nas też jest to trudne- przytuliłam ją, a do moich oczu napłynęły łzy

-Może wybrałem zły moment, ale chcecie oglądnąć film na rozluźnienie?- odezwał się napastnik

-Właściwie to czemu nie...- przystała blondynka

Piłkarz spojrzał na mnie znacząco.:

-Przepraszam was, pójdę się przejść

-Wszystko OK?- zapytała Klaudia- No tak... Nie może być ok...- poprawiła

Wzruszyłam ramionami i skierowałam się do przedpokoju

-Gdzie idziesz?- Lewy objął mnie w pasie

-Chcę pobyć sama- wyjaśniłam

-Wróć szybko - uśmiechnął się lekko

Po chwilii znalazłam się na zewnątrz. Szłam przed siebie, nie mając konkretnego celu. Cały czas dzwonił mój telefon, ale ignorowałam to. Płakałam, czułam niewyobrażalny ból. Wydawałoby się, że Klaudia nie przeżywała tego bardziej niż ja, ale tylko kiedy wyszliśmy z pokoju widziałam jak chowa twarz w poduszkę. Moja przyjaciółka była szczególnie wrażliwa. Obawiałam się, że żałoba po śmierci Mario może mieć fatalne skutki... Rozumiałam, że chciała wypłakać się sama- też tak zrobilam. W końcu usiadłam na ławce i ukryłam twarz w dłoniach żałośnie szlochając. Nie zauważyłam nawet, kiedy z nieba poleciał ulewny deszcz. Była 23:00. Siedziałam dalej, kiedy nagle poczułam na ramieniu czyjś dotyk.

-Kochanie, tak się o ciebie martwiłem-szepnął Robert- Wracajmy

Posłusznie wstałam z ławki i bez słowa, cali mokrzy pospieszyliśmy do domu menager Dortmundzkiego klubu, gdyż poprosiła nas, abyśmy zostali na noc. Zastaliśmy Klaudię leżącą na łóżku i płaczącą w poduszkę. W nocy oka nie zmrużyłam ani ja, ani Robert. Łzy nie pozwalały mi zasnąć, a Lewy starał się mnie uspokoić. W końcu nad ranem sen zmorzył mnie na godzinę.

*Rano*

Wstaliśmy już o 7:00. Przyjaciółka siedziała na kanapie, patrząc martwo w jeden punkt i nawet nie zwracając uwagi na naszą obecność. Obawiałam się, czy nie będzie jej potrzebna pomoc specjalisty. Przy śniadaniu atmosfera była bardzo napięta, nikt się nie odzywał, a Klaudia prawie nic nie zjadła. Już o 10:30 pojechaliśmy na cmentarz, gdzie miał odbyć się pogrzeb. Razem z wszystkimi piłkarzami BVB stałyśmy zapłakane nad zamkniętą trumną, kiedy zadzwonił telefon narzeczonej zmarłego.:

-Tak, przy telefonie- mówiła- Nie wierzę... Rozumiem. Do zobaczenia- zakończyła kilkuminutową rozmowę

Chowając telefon do torebki zakryła usta dłonią.

-Co się stało?- zapytałam
-Zakończono śledztwo w sprawie wypadku Mario...

Przepraszam, że tak późno dodaję, ale świętowałam dziś urodziny ;D Długo zastanawiałam się, czy uśmiercić Mario- jak widać zrobiłam to :c Mi się ten rozdział nie podoba, zobaczymy jak Wam ;P Następny niedługo ;) Buziaki ;*

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 12

Robert:

Razem z Piszczkiem jechaliśmy niedaleko za Olgą. Akurat obrońca otwierał bramę, kiedy usłyszałem huk. Odwróciłem się i zobaczyłem mój samochód z Bednarkówną w środku, cały rozwalony od strony kierowcy. Ujrzałem też odjeżdżającą z miejsca Ankę. Byłem pewien, że to ona spowodowała wypadek. Wybiegłem z auta:

-Dzwoń po pogotowie i straż!- krzyknąłem do Łukasza i rzuciłem się ku mojej ukochanej

Drzwi nie dało się otworzyć. Widziałem tylko zakrwawioną głowę Olgi opartą o kierownicę. Po ok. 10 minutach przyjechały odpowiednie służby. Straż rozcięła drzwi. Z wnętrza pojazdu wyciągnięto dziewczynę.:

-Olguniu...- była nieprzytomna

-Żyje-oznajmił ratownik medyczny

-Jadę z wami-rzuciłem wsiadając do karetki

-A pan to kto?

-Narzeczony- odpowiedziałem szybko

*W szpitalu*

Olga:

Otworzyłam oczy. Rozpoznałam, że jestem w szpitalu. Zobaczyłam Roberta. Stał oparty o okno i nie , że się wybudziłam. Było mi nie wygodnie, więc podsunęłam się na łóżku. Moje ciało przeszył ból.:

-Auuu- zawyłam

Lewandowski obrócił się i w ułamku sekundy znalazł się przy mnie:

-Kochanie, nic ci nie jest?

-Strasznie... Boli... Mnie... Głowa...- ledwo wyjąkałam

-Staraj się teraz nie ruszać-dotknął mojego policzka

-Dlaczego tu jestem?

-Zostałaś potrącona przy stadionie. Jechałem z Łukaszem tuż za tobą.

-Kto mi to zrobił?-pytałam dalej

-Anka...- w jego oczach zauważyłam nutę wściekłości

-Robert, ja muszę ci coś powiedzieć- oznajmiłam cichutko

-Misia, teraz to ja idę po lekarza- przerwał mi i wyszedł

Udało mi się sięgnąć po telefon. Był 15 sierpnia- byłam nieprzytomna 4 dni! Po chwili do sali wszedł lekarz i dwie pielęgniarki.

-Pana niestety musimy wyprosić- zwrócił się do Lewego, który posłusznie wyszedł

Pielęgniarki zaczęły wymieniać mi kroplówkę i dawać różne zastrzyki.

-Witam panią- odezwał się doktor-Nazywam się Hans Schulz. Jak się pani czuje?

-Lepiej-odpowiedziałam zdecydowanie silniejszym głosem

-Przeżyła pani wstrząs mózgu. Mamy do czynienia z niegroźnym złamaniem w lewej nodze. To cud, że to tylko takie obrażenia po takim wypadku-rzekł z powagą

-Czy ja mam gips?- spróbowałam podnieść nogę, ale była za ciężka

-Nie. Założyliśmy pani ortezę, która usztywni kończynę na dwa tygodnie.- odparł

-Byłam nieprzytomna 4 dni...

-To dzięki narzeczonemu jest pani przytomna, był tu dzień i noc. Dużo do pani mówił- uśmiechnął się

-Narzeczonego?- spytałam zdziwiona

-Coś nie tak?

-Nie, wszystko w porządku- zapewniłam śmiejąc się pod nosem

-Rentgen wykazał, że wszystko jest w normie. Oczywiście przez kilka dni będzie boleć głowa- powiedział Schulz przeglądając wyniki- za chwilę przyniosę wypis!- posłał mi szeroki uśmiech

Z pomocą pielęgniarki przebrałam się w sukienkę i spakowałam rzeczy. Odebrałam wypis (miałam przyjść do kontroli za dwa tygodnie), po czym wraz z Robertem udałam się do jego nowego samochodu. Piłkarz oparł mnie o drzwi i delikatnie pocałował.:

-Nigdy niewybaczyłbym sobie, gdybyś z tego nie wyszła- wyszeptał

Nie umknęło to uwadze paparazzi. Zaraz zaczęli robić nam zdjęcia i wypytywać o nasz związek. Lewy wsadził mnie do samochodu i szybko odjechał.

*W drodze*

-Co chciałaś mi powiedzieć w szpitalu?- zapytał zaciekawiony

-Łukasz...-zaczęłam- To właśnie z nim Ania zdradziła ciebie. To właśnie z Anią on zdradził mnie. Wciągnęła go w narkotyki. Dlatego tak się zachowują- dokończyłam
ze smutkiem

Napastnik nie krył swojego zdziwienia.:

-Dalej są ze sobą?

-Teraz tylko knują, jak zwabić mnie do Gikiewicza i ciebie do Stachurskiej

Właśnie podjechaliśmy pod mój dom. Lewandowski przerzucił moją torbę przez ramię i uparł się, że weźmie mnie na ręce.

-Robert, a jak wasz mecz?- przypomniało mi się

-Przesunięto go na jutro z powodu braków w sztabie Borussi- uśmiechnął się szeroko

Postawił mnie na ziemi przed samymi drzwiami.

-Widzimy się jutro, księżniczko- pocałował mnie w czoło

-Nie zostaniesz?- skrzywiłam się

-Będziesz miała tam wykfalifikowaną opiekę- zaśmiał się i poszedł

Otworzyłam drzwi. W salonie były porozwieszane balony. Przywitały mnie niemal wszystkie partnerki piłkarzy BVB, z którymi zdążyłam się zaprzyjaźnić.:

-Witaj w domu!- zawołały chórem

Resztę wieczoru spędziłyśmy na pogaduchach i ustalaniach szczegółów ślubu Klaudii i Mario, który miał odbyć się już za dwa tygodnie. Dziewczyny zaczynały wychodzić ok. północy, podczas gdy menager Borussi została chwilkę dłużej, aby pomóc mi się umyć i przebrać.

-Do jutra! - żegnały się

Przed snem wzięłam tabletkę przeciwbólową, gdyż od rana męczył mnie ból głowy. Położyłam się i szybko odpłynęłam.

*Rano*

Obudził mnie straszny ból głowy. Podreptałam do łazienki, gdzie z trudem włożyłam na siebie ciuchy. Następnie zjadłam szybkie śniadanie, bo postanowiłam pojechać wcześniej na SIP, aby nadrobić zaległości. Poczułam się na tyle dobrze, żeby prowadzić samochód. Na stadionie byłam o 11:00. Pod moim gabinetem czekał zdenerwowany Robert:

-Dziewczyno, gdzie ty byłaś?!- zawołał i szybko wziął mnie w ramiona

-Yyy, w domu, a gdzie miałam być?- zdziwiłam się

-Jeździsz ze złamaną nogą i po wstrząsie mózgu? Mogłaś do mnie zadzwonić!

-Noga już mnie nie boli...- mruknęłam i weszłam do pokoju, a za mną Lewy

-Zrozum, wczoraj się wybudziłaś, a dziś już prowadzisz- nie dawał za wygraną

-Przepraszam, ale mam dużo pracy- wyprosiłam go

Mecz z Hannoverem zaczął się jak zwykle o 15:30. Niestety, do przerwy przegrywaliśmy 0:1 po samobóju Lewandowskiego, który próbował wybić piłkę głową, lecz ta niestety wpadła do bramki przeciwników. Po przerwie Hummels wyrównał na 1:1 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie. Zrozumiałam, że Robert troszczy się o mnie, więc przeprosiłam go za swoje zachowanie. Razem pojechaliśmy do domu napastnika.

*Dwa tygodnie później*

Lewandowski zabrał mnie na kontrolę do kliniki. Wszystkie wyniki były pozytywne, więc po niecałej godzinie udaliśmy się do mnie.:

-Głodna?- zapytał piłkarz, kiedy szliśmy na górę

-Nie- odparłam wchodząc do łazienki- tylko się odświeżę

-Czekam w sypialni- posłał mi zalotne spojrzenie

Zaśmiałam się tylko i zamknęłam drzwi. Przemyłam twarz i rozpuściłam włosy. Wchodząc pod prysznic przypomniało mi się, że nie wzięłam kosmetyczki. Znów w ręczniku poszłam do pokoju i usiadłam na łóżku, gdzie miałam torbę. Robert kładąc głowę na moim ramieniu sprawił, że opadłam na łóżko. Powoli zsunął ze mnie ręcznik, kiedy ja ściągałam mu koszulkę. Po chwili oboje nadzy, całowaliśmy się namiętnie. Oczywiście zakończyło się to między nami zbliżeniem. Leżałam na Lewym jeżdżąc mu palcem od szyi po łokieć sapiąc, kiedy przerwał nam telefon. Westchnęłam tylko i sięgłam po komórkę.
Dzwoniła Klaudia:

-Przepraszam że wam przeszkodziłam, ale muszę ci coś powiedzieć- wyczułam, że płacze

-Nie szkodzi. Mów, co się dzieje- zachęciłam ją

-Ślubu nie będzie!- zawodziła w słuchawkę

-Dlaczego, co się stało?

-Mario...

Mam nadzieję, że się spodoba :p Mam dziwne wrażenie, że rozdziały są trochę za długie, ale pozostawiam to Wam do o oceny ;) Następny powinien pojawić się jutro :*
Buziakii :*




sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 11

W drzwiach zobaczyłam uśmiechniętego Kamila. Zachwiałam się na nogach, ale brat w porę mnie złapał.
-Ale... Jak to się stało?-zawołałam
-Chodź do domu-wziął mnie za ramię
-Jak się teraz czujesz?
-Zupełnie normalnie. Nagle zacząłem czuć nogi. Wstałem i nic mnie nie bolało.
-To niesamowite...-szepnęłam
-A ty gdzie byłaś? Zasłonił cię samochód i znikłaś...
-Można powiedzieć, że zostałam porwana... Do samochodu wciągnął mnie Łukasz... Jak zwykle zarzekał się, że jestem tylko jego i że już zawsze będziemy razem. Na szczęście zawiózł mnie do Sebastiana Milii. Sebek wiedział, że nie będę chciała zostać i zamówił bilety lotnicze. Tak znalazłam się tutaj-opowiedziałam
-W życiu bym się tego nie spodziewał...
-Musimy jechać do kliniki!
-Ciekawe, co naprawdę mi jest-rzucił wokalista
W tym momencie weszli rodzice z zakupami:
-Córeczko!-mama rzuciła siatki na podłogę, podbiegła do mnie i mocno przytuliła
-Spokojnie-doszedł do nas tata
Kamil wstał z kanapy i odchrząknął. Rodzice spojrzeli to na niego, to na siebie, to na mnie i otworzyli usta ze zdziwienia. Brat podszedł do nas pewnym krokiem i po chwili przytulaliśmy się w czwórkę. Później zjedliśmy obiad i pojechaliśmy do kliniki. W drodze opowiedziałam rodzicom historię mojej nieobecności:
-Chcesz zgłosić to na policję?-spytał tata
-Nie. Łukasz wpadł w złe towarzystwo. Uzależnił się od prochów-odparłam ze spokojem
-Za łatwo wybaczas, kochanie-wtrąciła mama
W szpitalu okazało się, że zostały zamienione wyniki i Kamil miał początki zaniku mięśni, lecz na szczęście choroba nie rozwijała się.
-No to co, Kamilku, opuszczasz mnie już?-zapytałam brata, kiedy wychodziliśmy z kliniki trzymając się za ręce
-Będziemy się odwiedzać co dwa tygodnie-dał mi buziaka-szykuje się teraz duża trasa koncertowa!
W domu byliśmy o 18:00. Rodzice i Kamil pojechali zwiedzić Dortmund, a ja-zmęczona poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Weszłam na pierwszy lepszy portal plotkarski, gdyż nie miałam nic innego do roboty. Od razu zobaczyłam nagłówki:
*NOWA MIŁOŚĆ LEWANDOWSKIEGO?*
*LEWY ZNÓW ZAKOCHANY?*
Szybko zamknęłam te strony i weszłam na facebook'a. Zobaczyłam, że Robert jest aktywny. Szybko się wylogowałam. Chciałam zrobić mu niespodziankę, następnego dnia na treningu. Poszłam do łazienki wziąć relaksacyjną kąpiel. Zapaliłam kilka świeczek. Kąpałam się prawie godzinę. O 20:00 przyjechali rodzice z Kamilem. Miałam dość wrażeń na ostatnie 24 godziny. Pożegnałam się z rodziną i pobiegłam do swojej sypialni. Nie mogłam jednak zasnąć. Znów włączyłam laptopa i zgrałam z aparatu zdjęcia z Krety. O 22:00 poczułam się zmęczona i zasnęłam.
Następnego dnia:
Wstałam o 8:00. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zobaczyłam tam mamę z Kamilem przygotowujących śniadanie i tatę nakrywającego do stołu. Wszyscy przywitali mnie ciepłymi uśmiechami, które tak dobrze znałam. Podbiegłam do Kamila i zaglądając mu przez ramię zapytałam: -Co tak pachnie?
-Twoje ulubione naleśniki-odparła mama
Wtedy młody Bednarek ubrudził mnie mąką:
-Ej!-odwzajemniłam mu się tym samym, tylko że mocniej
Brat nie pozostał mi dłużny. Wzięłam zapas mąki i uciekłam, kiedy ten mnie gonił. W końcu popchnął mnie delikatnie i po chwili leżeliśmy na sobie śmiejąc się:
-No to my idziemy jeść, a małe dzieci sprzątają-mama również się śmiała.
W niecałe 10 minut posprzątaliśmy bałagan w kuchni i umyliśmy się.
-Na którą masz do pracy?-odezwał się tata, kiedy już jedliśmy
-Na 9:30. Może oprowadzę was po stadionie?
-Niestety, o 10:00 musimy wyjechać-mama przytuliła mnie-innym razem
Po śniadaniu wszyscy razem usiedliśmy w ogrodzie. W pewnej chwilii mama rzekła:
-Córciu, podczas twojej nieobecności ktoś tu był...
-Kto?-spytałam zaciekawiona
-Robert Lewandowski- tata szeroko się uśmiechnął
-Był bardzo przejęty, chyba mu na tobie zależy-dokończyła mama
-Fiu, fiu! Nasza grzeczna Olgunia dziewczyną piłkarza!-zawołał brat z szyderczym uśmieszkiem
-Przyznaję, jesteśmy parą-wyjaśniłam spokojnie
-I nie zadzwoniłaś do niego?- Izabela zdziwiła się
-Chcę mu zrobić niespodziankę-odrzekłam
O 9:00 wszyscy razem wyszliśmy z domu. Pożegnałam się z rodziną i pojechałam na Signal Iduna Park. Skierowałam się prosto do swojego gabinetu. Tego dnia musiałam wystawić opinie o piłkarzach. O 11:30 miałam wszystko gotowe. Postanowiłam odpisać na e-maile. Około 13:00 wkroczyła do mnie cała banda, tym razem tylko z Marco na czele:
-Olga!-krzyknęli wszyscy naraz
-Ty żyjesz?-pierwszy podszedł do mnie Reus i od razu złapał za szyję
-Mhm- rzuciłam i zaczęłam szukać Roberta
-Dlaczego nagle zniknęłaś?-wtrącił Klopp
Opowiedziałam im, dlaczego mnie nie było.:
-Ale sukinsyn-powiedział Kuba
-Pokażesz nam tego typa to mu nogi z dupy powyrywamy!-zawołał blondyn z zapałem
-Myślę, że nie ma takiej potrzeby, bo teraz jestem tu, z wami-odpowiedziałam z uśmiechem-z wami na treningu-poprawiłam
-No, miśki dzisiaj 10 kółek dookoła a po nich ćwiczenia siłowe-przerwał nam trener
Wszyscy wyszli na murawę. Ja i Marco chwilę zostaliśmy. Przyjaciel wyczuł moje zaniepokojenie.
-Gdzie on jest?
-Na korytarzu- uśmiechnął się lekko i wyszedł
Na zewnątrz faktycznie zobaczyłam Lewandowskiego. Podbiegła do niego jakaś dziewczyna. Ich usta złączyły się. Byłam w szoku! Złapałam swoją torebkę i pobiegłam mijając Lewego i tą laskę. Chłopak rzucił się za mną : -Olga, kochanie zaczekaj!
Biegłam dalej. Przy samochodzie Lewandowski przytrzymał drzwi uniemożliwiając mi wejście do pojazdu.:
-Poczekaj. Daj mi wszystko wyjaśnić!
-Tu nie ma nic do wyjaśniania. Wykorzystałeś mnie tylko na wakacje, zabawiłeś się mną!-wykrzyczałam mu
-To nie jest tak jak myślisz-złapał mnie za rękę
-Daj mi spokój-rozpłakałam się na dobre i odjechałam
*W domu*
Wpadłam do domu nie zważając na to, czy zamknęłam drzwi od środka. Pobiegłam do sypialni, rzuciłam się na łóżko i tylko ryczałam.:
-Kochałam go!-myślałam-a on tylko wykorzystał okazję i mnie zdradził!-albo to zdradził inną ze mną-już krzyczałam w poduszkę.
Po dobrych 20 minutach, kiedy łzy leciały mi spod zamkniętych powiek, zdrzemnęłam się.
-Jak on mógł mi to zrobić...-szeptałam, kiedy się obudziłam- tak bardzo go kocham...
-On kocha cię jeszcze bardziej- ktoś zamruczał mi do ucha i zaczął całować po szyi
Szybko rozpoznałam te perfumy...
-Co ty tu robisz?-wsparłam się na rękach
-Muszę ci kogoś przedstawić-Lewandowski próbował wziąć mnie na ręce, ale wyrwałam mu się i zeszłam na dół o własnych siłach
-Cześć Olga-podbiegła do mnie dziewczyna, którą skądś kojarzyłam
-Hej-odpowiedziałam nieśmiało
-To moja siostra, Milena-wyjaśnił Robert
-Tak się cieszę, że cię poznałam!-przytuliła mnie
Zaskoczona jej bliskością odwzajemniłam uścisk.
-Co to ma do rzeczy?-zwróciłam się sucho do Lewego
-To Milenę widziałaś dziś na stadionie. Przyjechała oddać mi klucze do domu-dziś wyjeżdża-odparł ze swoim anielskim uśmiechem
-O Boże-ukryłam twarz w dłoniach i chcąc nie chcąc rozpłakałam się- Jak mogłam być taka głupia?
-Ciii-napastnik posadził mnie na kanapie
-Przepraszam-złapałam go za szyję i wtuliłam głowę w jego pierś
-Niestety, muszę już jechać-przerwała nam młoda siatkarka
Powoli wstaliśmy i pożegnaliśmy się z siostrą Lewusa. Piłkarz wyszedł na zewnątrz, a ja skierowałam się do łazienki. W lustrze ujrzałam jeden koszmar! Włosy porozwalane, tusz do rzęs rozmyty i spuchnięte oczy. Wzięłam prysznic, ale ubranie zostawiłam w pokoju, więc wyszłam w samym ręczniku. Nagle na swoich biodrach poczułam dłonie Roberta
-Do twarzy ci w tym ręczniku-szepnął
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam- pocałowałam go czule-Lewyy!- zawołałam, kiedy poczułam, że ten zsuwa ze mnie ręcznik.:
-Musisz mi jeszcze powiedzieć, dlaczego cię nie było...
-A mogę się przebrać?
-Jak musisz...-posłał mi zalotny uśmiech
-Ty łobuzie-delikatnie wyrwałam się z jego objęć i wróciłam do łazienki
Ubrałam się w wygodne ciuchy i podreptałam do pokoju. Lewy już leżał na moim łóżku. Dołączyłam do niego, a on objął mnie ramieniem.:
-No więc, jak to było?
-Podjechałam pod dom. Wysiadłam z samochodu. Przede mną stanął samochód. Łukasz, mój były wciągnął mnie do środka. Żądał, żebym do niego wróciła. Zawiózł mnie do Sebastiana Milii. Sebek przyleciał ze mną tu wczoraj...-opowiedziałam ze smutkiem
-Zabiję sku*wysyna!-piłkarz z numerem 9 aż wstał
-Uspokój się!- pociągnęłam go za rękę- on wpadł w złe towarzystwo, robi to pod wpływem narkotyków...
-Kiedy pomyślę sobie, że mogło ci się coś stać- cmoknął mnie w czoło
Opowiedziałam mu jeszcze o pomyłce w szpitalu. Długo rozmawialiśmy o nas i nie wiedząc kiedy, zasnęłam w ramionach mojego chłopaka.
*Rano* Robert:
Obudziłem się o 8:00. Olga jeszcze spała, więc zszedłem na dół. Postanowiłem zrobić śniadanie. Kiedy wszystko było gotowe, skierowałem się na górę do sypialni. Moja ukochana dalej słodko drzemała. Położyłem się koło niej:
-Kochanie wstajeemy-zamruczałem jej do ucha
-Jeszcze chwilkę- wydukała zaspana
Zacząłem obsypywać ją pocałunkami. Obróciła się do mnie i wspólnie oddaliśmy się pocałunkom.
-Taką pobudkę to ja rozumiem- powiedziała polka
Psycholog poszła do łazienki na górze, a ja na dole. Po 5 minutach byłem gotowy. Przy schodach zobaczyłem ubraną Olgę:
-Pięknie wyglądasz- przytuliłem ją
Po śniadaniu pojechaliśmy do mojego domu, gdyż musiałem wziąć torbę na trening. Nie minęło pół godziny, a już byliśmy na stadionie.
-Dużo masz pracy?-spytałem Bednarkównę
-Muszę skonsultować się z lekarzami, napisać dwa pisma no i przygotować was do meczu- uśmiechnęła się promiennie
-Jakby coś to mnie widzisz- przytuliłem ją
-Skup się-musnęła mój policzek ustami i poszła
Olga:
Od razu zabrałam się do pracy. Po półtorej godzinie pozostało mi tylko przeprowadzić rozmowy z piłkarzami przed meczem z Hannoverem. Najgorzej było oczywiście z Lewusem. Cały czas przytulał mnie i obsypywał całusami.:
-Robert!-skarciłam go
-Przepraszam słońce, ale nie mogę się tobą nacieszyć- uśmiechnął się łobuzersko -Jesteś zbyt nastawiony na zwycięstwo. Nie możesz być tego tak pewien- nie dawałam za wygraną
Po ciężkiej rozmowie o 13:00 ustaliliśmy, że pojadę do domu samochodem Lewandowskiego, który pojechał do Piszczka po jakieś płyty. Wsiadłam do pojazdu i powoli wyjeżdżałam z parkingu, kiedy usłyszałam straszny huk. Potem czułam już tylko ból...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WRACAM! aaa tak się cieszę <3 szczerze, to tęskniłam za Wami :D Baaardzo dziękuję Wam za motywację, którą mi ostatnio daliście :) Szczególną dała mi Dyśka <3 Dziękuję :* Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca :D Rozdział powstał na plaży, a dostałam weny na ostatni rozdział :O Next jutro :) Buziakii :*
Alexx :3

wtorek, 20 sierpnia 2013

;)

Hej kochane :) Przekonałyście mnie i postanowiłam do Was wrócić :D Niestety, teraz jestem nad morzem, a tu jest słabe łącze :/ Rozdział powinien pojawić się w sobotę ;p Chciałabym jeszcze wiedzieć, kto będzie mnie wspierał w pisaniu, bo mam pewien pomysł co do bloga :D Buziaki:* Alexx :3

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Zawieszam ;c

Kochani,
niestety, wydaje mi się, że nikt nie czyta mojego bloga... Liczba wyświetleń rośnie, ale komentarzy jest tak mało ;c Nie wiem co robię źle... Pisanie mnie uskrzydla, kocham to robić, ale kiedy nie mam motywacji, to nie ma sensu... Zastanawiałam się nad usunięciem bloga, ale wiem, że zraniłabym osoby, które to czytają i piszą mi na facebook'u lub mówią w realu... Na razie postanawiam zawiesić bloga do odwołania, nie będzie to długi okres ;) Chyba, że wyrazicie swoje zdanie :) Czekam na Wasze opinie ;c
Buziaki :*
 Alexx :3

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 10

[...]

W tym momencie przede mną stanął samochód z przyciemnianymi szybami... Drzwi od strony pasażera otworzyły się. Zakapturzony mężczyzna wciągnął mnie do samochodu i szybko odjechał. Postać ściągnęła kaptur. Był to Łukasz! Nie mogłam w to uwierzyć... Kiedy już się otrząsnęłam, zaczęłam krzyczeć szarpiąc za klamkę:

-Wypuść mnie! Słyszysz, ZATRZYMAJ SIĘ!

Lecz mój eks był nieugięty.

-Spokojnie, maleńka-położył dłoń na moim udzie

Szybko ją strąciłam. Z moich oczu poleciały łzy.

-Po co to całe porwanie? Po co ta cała szopka?!

-Inaczej nie da się ciebie namówić, żebyś do mnie wróciła-powiedział z triumfalnym uśmieszkiem

-Nic już nie wskórasz. Jestem szczęśliwa z kimś innym-syknęłam

-Hmm... Z szanownym panem Lewandowskim?

-Śledzisz mnie...-stwierdzilam

-Jeszcze 3 tygodnie temu obściskiwał się z inną, a teraz już cię na wakacje zabiera...

-Nie powinno cię to obchodzić. Zerwali dwa tygodnie temu. Z resztą, nie muszę ci się tłumaczyć-odrzekłam

-Ciekawe...-mruknął

-Właśnie!-pomyślałam-telefon!

Sięgłam do torebki po moją komórkę. Zdążyłam zauważyć, że mam 15 nieodebranch połączeń. Była już 20:00. Postanowiłam wysłać SMS-a do Roberta i rodziców. Niestety, Łukasz wytrącił mi telefon z ręki i rzucił na tylne siedzenie. Posłałam mu przeszywające spojrzenie. Zaśmiał się pod nosem i nic nie powiedział. Po ok. godzinie zasnęłam.

Następnego dnia:

Obudziłam się o 4 rano.

-Gdzie jesteśmy?-zapytałam piłkarza

Nie musiał mi jednak odpowiadać, bo zobaczyłam stadion, na którym kiedyś tak często przebywałam. Łezka zakręciła mi się w oku, znów przypomniało mi się moje dzieciństwo i późniejsza praca.

-Dalej chcesz wracać?-Gikiewicz dał mi delikatnego kuksańca w bok

-Tak. Wracam już dziś!

-Zobaczymy-uśmiechnął się szyderczo

-Gdzie ty mnie wieziesz?

-Jesteśny na miejscu-odparł i zatrzymał się.

Dwie godziny później:


Okazało się, że Łukasz przywiózł mnie do mieszkania Sebastiana Milii- mojego przyjaciela za czasów Śląska. Kiedy weszliśmy do mieszkania, mój były zostawił torbę i wyszedł. Przed wyjściem rzucił:

-Pilnuj jej! Teraz będziesz już tylko moja...

Skrzywiłam się, a Mila tylko westchnął i poszedł do salonu. Ja bez słowa zamknęłam się w łazience. Oparłam się o drzwi i rozpłakałam się.

-Olga?-usłyszałam zza drzwi głos kapitana WKS-u

-Wszystko OK-skłamałam

-Nie ma już tego psychola! Jesteś bezpieczna! Wychodź!

Bez chwili namysłu otworzyłam drzwi. Seba zaprowadził mnie do kuchni

-Chcesz coś zjeść?-zapytał z troską

-Dlaczego on taki jest? Dlaczego tak się zmienił?-mówiłam w płaczu

-Nie widzisz? Jest na prochach! Wdał się w romans z tą karateczką... Stachurską, tak? Ona go w to wciągnęła. Uzależnił się...

-Boże... Zabierz mnie stąd!

-Miałem ci to zaproponować. Zamówiłem wcześniej bilety, bo byłem pewien, że nie będziesz chciała tu zostać. Właściwie to już możemy wychodzić.

-Dziękuję!-zerwałam się z krzesła i pocałowałam Sebastiana w policzek

-Zawsze możesz na mnie liczyć

Na lotnisku byliśmy o 9:00. Wylecieliśmy o 10:15. Szybko usnęłam. Obudził mnie Sebek:

-Szykujemy się do lądowania, maleńka

-Nareszcie...

Ja i Mila podjechaliśmy pod mój dom taksówką o 14:30.

-Wejdziesz?-zapytałam

-Nie mogę. Spieszę się-wysunął dolną wargę

Oboje zaczęliśmy się śmiać.

-Wpadnij do mnie kiedyś-przytuliłam go

-Obiecuję. Papa

-Dziękuję ci za wszystko. Do zobaczenia!

Skierowałam siędo drzwi wejściowych. Dzwoniłam i dzwoniłam, jednak nikt nie otwierał.
Zadzwoniłam do Kamila:

-Siostra?-odezwał się w słuchawce

-Kamil, braciszku-rozpłakałam się ze wzruszenia

-Żyjesz?-zapytał z niedowierzaniem

-Tak. Zaraz wszytsko wam opowiem, tylko otwórzcie drzwi!

-Rodzice pojechali na zakupy. Ja teraz leżałem. Kurczę, nie dosięgam do wózka!

-No nic, poczekam-rozłączyłam się


Po około 10 minutach usłyszałam dźwięk przekręcania klucza w zamku. Drzwi się otworzyły. To, co w nich zobaczyłam sprawiło, że prawie zemdlałam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten  wyszedł troszkę krótszy :> Następny jutro :)
                                                JESTEŚ=KOMENTUJESZ

piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 9


[...]

Był to Robert. Na jego widok uśmiech zagościł na mojej twarzy.

-Słyszałem, że nie chcesz iść na siatkówkę plażową?.

-Przepraszam, nie mam ochoty. Chciałam się teraz położyć i chwilkę odpocząć-wyjaśniłam

-A może chcesz...

-Chodźmy do pokoju-otworzyłam drzwi

-Może pójdziemy na spacer po plaży? Zaprowadzę cię do magicznego miejsca...-zaproponował

-Bardzo chętnie-odpowiedziałam-mam wziąć strój kąpielowy?

-Oczywiście-posłał mi łobuzerski uśmiech, który tak uwielbiałam

-Widzimy się za 15 minut?-upewniłam się

-Tak-pocałował mnie przelotnie i wyszedł

Z wrażenia opadłam na łóżko i uśmiechałam się sama do siebie. Czy mogłam związać się z piłkarzem, znając go dwa tygodnie?

Wstałam i sięgnęłam do szafy po strój kąpielowy i sukienkę. Włosy spięłam w luźny kok. Po chwili zastanowienia wyszłam z pokoju. Na korytarzu czekał na mnie Lewy.

-Chodź, musimy im się wymknąć-szepnął mi do ucha, łapiąc za rękę

Wybiegliśmy z hotelu. Robert prowadził, nawet nie wiedziałam, dokąd biegniemy. Niedługo po tym znaleźliśmy się na plaży. Widok
zapierał dech w piersiach. Lewandowski stanął blisko mnie, patrząc mi głęboko w oczy. Ujął moje dłonie i namiętnie pocałował, po czym zamyśleni poszliśmy dalej, obejmując się w pasie.

-Robert...?-wyrwałam go z zamyślenia po 10 minutach

-Tak?

-Rozstałeś się z Anią?

-Tydzień temu-odrzekł i zatrzymał się

Opowiedział mi całą historię ich rozstania. Byłam zszokowana, że Stachurska może być do tego zdolna...

-A teraz wskakuj na moje plecy, już niedaleko-uśmiechnął się


Posłusznie wdrapałam się na plecy piłkarza.

-Tylko mnie nie puść-szepnęłam mu do ucha i wtuliłam głowę w jego szyję

-Nigdy cię nie wypuszczę-rzucił i pobiegł

Zamknęłam oczy wciągając zapach Lewego i rozmyślając. Co miały znaczyć te słowa: „Nigdy cię nie wypuszczę”? Czy to znaczy, że już jesteśmy parą? Po ponad 5 minutach zapadła zupełna cisza. Nie było już słychać turystów i plażowiczów. Zatrzymaliśmy się. Otworzyłam oczy. Napastnik postawił mnie na ziemię. Zobaczyłam zacienioną zatokę otoczoną palmami. Piłkarz Borussi puścił moją rękę i zaczął się rozbierać. Kiedy miał na sobie kąpielówki, wszedł na klif.

-Wskakujesz?-zawołał

Ściągnęłam sukienkę, a on wskoczył do wody. Pobiegłam na klif, ale zwątpiłam

-Chyba nie dam rady!-krzyknęłam do Roberta

-Skacz, złapię cię-obiecał

Zrobiłam krok i skoczyłam. Wpadłam prosto w ramiona Lewandowskiego

-Już zawsze będziesz moja-rzekł i wtulił nos w moje włosy

Przytuliłam go jeszcze mocniej. Byłam wniebowzięta.

-Płyniemy?

-Do wyspy i z powrotem-zgodził się

Kiedy już wyszliśmy na brzeg, Lewy złapał mnie w pasie.

-Wrócimy tu kiedyś?

-Tak. Zapamiętamy to miejsce-odpowiedziałam rozmarzona

-W końcu zostaliśmy tu parą-dodał ze śmiechem

-Która godzina?-zapytałam

-Już 21:00. Mam 3 nieodebrane połączenia od Reusa-powiedział wyciągając telefon

-A ja 4 od Klaudii-oboje zaczęliśmy się śmiać

-Wracamy?

-Musimy się spieszyć-rzuciłam

Pobiegliśmy trzymając się za ręce. Pod hotelem piłkarz złapał mnie za ramię. Przy basenie zastaliśmy uśmiechniętych piłkarzy i Klaudię.

-No no, mam zwolnić pokój?-odezwał się Reus


Ja i Robert spojrzeliśmy na siebie równocześnie i głośno się śmialiśmy.
-Przemyślimy to-powiedziałam

-Mhm-przytaknął mi Lewusek

-No, panowie, idziemy trochę potrenować!-zarządził Klopp
Ja z Klaudią usiadłyśmy na brzegu basenu.

-Jesteście razem?-zapytała podekscytowana przyjaciółka

-Tak-odparłam

-Och, kochana tak się cieszę!-przytuliła mnie

I tak minął nam cały tydzień. Ja i Robert codziennie chodziliśmy do naszej zatoki. Postanowiłam nie przenosić się do pokoju Marco i Roberta, ale ten drugi najlepiej nigdy by się ze mną nie rozstawał. Nikt nie chciał wracać. Lot minął spokojnie, w Dortmundzie byliśmy o 15:00. Na lotnisku pożegnałam się z Lewandowskim.

-Już za tobą tęsknię-powiedziałam, przytulając go

-Zobaczymy się dziś wieczorem?-zapytał i pocałował mnie w czoło

-O 18:00?

-U mnie. Kocham cię.

-Ja ciebie też-pocałowałam go i wraz z Klaudią odeszłam.


Pod domem byłam o 15:30. Zobaczyłam rodziców i Kamila, machających mi z ogrodu. W tym momencie przede mną stanął samochód z przyciemnianymi szybami...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 9 :) Następny powinien pojawić się jutro :> hmm może 9- jak numer Lewego okaże się szczęśliwy? zobaczymy ;D czekam na wasze komentarze

                                                   JESTEŚ=KOMENTUJESZ :)