Hej kochane :) Przekonałyście mnie i postanowiłam do Was wrócić :D Niestety, teraz jestem nad morzem, a tu jest słabe łącze :/ Rozdział powinien pojawić się w sobotę ;p Chciałabym jeszcze wiedzieć, kto będzie mnie wspierał w pisaniu, bo mam pewien pomysł co do bloga :D Buziaki:* Alexx :3
wtorek, 20 sierpnia 2013
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Zawieszam ;c
Kochani,
niestety, wydaje mi się, że nikt nie czyta mojego bloga... Liczba wyświetleń rośnie, ale komentarzy jest tak mało ;c Nie wiem co robię źle... Pisanie mnie uskrzydla, kocham to robić, ale kiedy nie mam motywacji, to nie ma sensu... Zastanawiałam się nad usunięciem bloga, ale wiem, że zraniłabym osoby, które to czytają i piszą mi na facebook'u lub mówią w realu... Na razie postanawiam zawiesić bloga do odwołania, nie będzie to długi okres ;) Chyba, że wyrazicie swoje zdanie :) Czekam na Wasze opinie ;c
Buziaki :*
Alexx :3
niestety, wydaje mi się, że nikt nie czyta mojego bloga... Liczba wyświetleń rośnie, ale komentarzy jest tak mało ;c Nie wiem co robię źle... Pisanie mnie uskrzydla, kocham to robić, ale kiedy nie mam motywacji, to nie ma sensu... Zastanawiałam się nad usunięciem bloga, ale wiem, że zraniłabym osoby, które to czytają i piszą mi na facebook'u lub mówią w realu... Na razie postanawiam zawiesić bloga do odwołania, nie będzie to długi okres ;) Chyba, że wyrazicie swoje zdanie :) Czekam na Wasze opinie ;c
Buziaki :*
Alexx :3
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 10
[...]
W tym momencie przede mną
stanął samochód z przyciemnianymi szybami... Drzwi od strony
pasażera otworzyły się. Zakapturzony mężczyzna wciągnął mnie
do samochodu i szybko odjechał. Postać ściągnęła kaptur. Był
to Łukasz! Nie mogłam w to uwierzyć... Kiedy już się
otrząsnęłam, zaczęłam krzyczeć szarpiąc za klamkę:
-Wypuść mnie! Słyszysz,
ZATRZYMAJ SIĘ!
Lecz mój eks był
nieugięty.
-Spokojnie,
maleńka-położył dłoń na moim udzie
Szybko ją strąciłam. Z
moich oczu poleciały łzy.
-Po co to całe porwanie?
Po co ta cała szopka?!
-Inaczej nie da się
ciebie namówić, żebyś do mnie wróciła-powiedział z triumfalnym
uśmieszkiem
-Nic już nie wskórasz.
Jestem szczęśliwa z kimś innym-syknęłam
-Hmm... Z szanownym panem
Lewandowskim?
-Śledzisz
mnie...-stwierdzilam
-Jeszcze 3 tygodnie temu
obściskiwał się z inną, a teraz już cię na wakacje zabiera...
-Nie powinno cię to
obchodzić. Zerwali dwa tygodnie temu. Z resztą, nie muszę ci się
tłumaczyć-odrzekłam
-Ciekawe...-mruknął
-Właśnie!-pomyślałam-telefon!
Sięgłam do torebki po
moją komórkę. Zdążyłam zauważyć, że mam 15 nieodebranch
połączeń. Była już 20:00. Postanowiłam wysłać SMS-a do
Roberta i rodziców. Niestety, Łukasz wytrącił mi telefon z ręki
i rzucił na tylne siedzenie. Posłałam mu przeszywające
spojrzenie. Zaśmiał się pod nosem i nic nie powiedział. Po ok.
godzinie zasnęłam.
Następnego dnia:
Obudziłam się o 4 rano.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam
piłkarza
Nie musiał mi jednak
odpowiadać, bo zobaczyłam stadion, na którym kiedyś tak często
przebywałam. Łezka zakręciła mi się w oku, znów przypomniało
mi się moje dzieciństwo i późniejsza praca.
-Dalej chcesz
wracać?-Gikiewicz dał mi delikatnego kuksańca w bok
-Tak. Wracam już dziś!
-Zobaczymy-uśmiechnął
się szyderczo
-Gdzie ty mnie wieziesz?
-Jesteśny na
miejscu-odparł i zatrzymał się.
Dwie godziny później:
Okazało się, że Łukasz
przywiózł mnie do mieszkania Sebastiana Milii- mojego przyjaciela
za czasów Śląska. Kiedy weszliśmy do mieszkania, mój były
zostawił torbę i wyszedł. Przed wyjściem rzucił:
-Pilnuj jej! Teraz
będziesz już tylko moja...
Skrzywiłam się, a Mila
tylko westchnął i poszedł do salonu. Ja bez słowa zamknęłam się
w łazience. Oparłam się o drzwi i rozpłakałam się.
-Olga?-usłyszałam zza
drzwi głos kapitana WKS-u
-Wszystko OK-skłamałam
-Nie ma już tego
psychola! Jesteś bezpieczna! Wychodź!
Bez chwili namysłu
otworzyłam drzwi. Seba zaprowadził mnie do kuchni
-Chcesz coś
zjeść?-zapytał z troską
-Dlaczego on taki jest?
Dlaczego tak się zmienił?-mówiłam w płaczu
-Nie widzisz? Jest na
prochach! Wdał się w romans z tą karateczką... Stachurską, tak?
Ona go w to wciągnęła. Uzależnił się...
-Boże... Zabierz mnie
stąd!
-Miałem ci to
zaproponować. Zamówiłem wcześniej bilety, bo byłem pewien, że
nie będziesz chciała tu zostać. Właściwie to już możemy
wychodzić.
-Dziękuję!-zerwałam się
z krzesła i pocałowałam Sebastiana w policzek
-Zawsze możesz na mnie
liczyć
Na lotnisku byliśmy o
9:00. Wylecieliśmy o 10:15. Szybko usnęłam. Obudził mnie Sebek:
-Szykujemy się do
lądowania, maleńka
-Nareszcie...
Ja i Mila podjechaliśmy
pod mój dom taksówką o 14:30.
-Wejdziesz?-zapytałam
-Nie mogę. Spieszę
się-wysunął dolną wargę
Oboje zaczęliśmy się
śmiać.
-Wpadnij do mnie
kiedyś-przytuliłam go
-Obiecuję. Papa
-Dziękuję ci za
wszystko. Do zobaczenia!
Skierowałam siędo drzwi
wejściowych. Dzwoniłam i dzwoniłam, jednak nikt nie otwierał.
Zadzwoniłam do Kamila:
-Siostra?-odezwał się w
słuchawce
-Kamil,
braciszku-rozpłakałam się ze wzruszenia
-Żyjesz?-zapytał z
niedowierzaniem
-Tak. Zaraz wszytsko wam
opowiem, tylko otwórzcie drzwi!
-Rodzice pojechali na
zakupy. Ja teraz leżałem. Kurczę, nie dosięgam do wózka!
-No nic,
poczekam-rozłączyłam się
Po około 10 minutach
usłyszałam dźwięk przekręcania klucza w zamku. Drzwi się
otworzyły. To, co w nich zobaczyłam sprawiło, że prawie
zemdlałam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten wyszedł troszkę krótszy :> Następny jutro :)
JESTEŚ=KOMENTUJESZ
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział 9
[...]
Był to Robert. Na jego
widok uśmiech zagościł na mojej twarzy.
-Słyszałem, że nie
chcesz iść na siatkówkę plażową?.
-Przepraszam, nie mam
ochoty. Chciałam się teraz położyć i chwilkę
odpocząć-wyjaśniłam
-A może chcesz...
-Chodźmy do
pokoju-otworzyłam drzwi
-Może pójdziemy na
spacer po plaży? Zaprowadzę cię do magicznego
miejsca...-zaproponował
-Bardzo
chętnie-odpowiedziałam-mam wziąć strój kąpielowy?
-Oczywiście-posłał mi
łobuzerski uśmiech, który tak uwielbiałam
-Widzimy się za 15
minut?-upewniłam się
-Tak-pocałował mnie
przelotnie i wyszedł
Z wrażenia opadłam na
łóżko i uśmiechałam się sama do siebie. Czy mogłam związać
się z piłkarzem, znając go dwa tygodnie?
Wstałam i sięgnęłam do
szafy po strój kąpielowy i sukienkę. Włosy spięłam w luźny kok. Po chwili zastanowienia wyszłam z pokoju. Na korytarzu czekał
na mnie Lewy.
-Chodź, musimy im się
wymknąć-szepnął mi do ucha, łapiąc za rękę
Wybiegliśmy z hotelu.
Robert prowadził, nawet nie wiedziałam, dokąd biegniemy. Niedługo
po tym znaleźliśmy się na plaży. Widok
zapierał dech w
piersiach. Lewandowski stanął blisko mnie, patrząc mi głęboko w
oczy. Ujął moje dłonie i namiętnie pocałował, po czym zamyśleni
poszliśmy dalej, obejmując się w pasie.
-Robert...?-wyrwałam go z
zamyślenia po 10 minutach
-Tak?
-Rozstałeś się z Anią?
-Tydzień temu-odrzekł i
zatrzymał się
Opowiedział mi całą
historię ich rozstania. Byłam zszokowana, że Stachurska może być
do tego zdolna...
-A teraz wskakuj na moje
plecy, już niedaleko-uśmiechnął się
Posłusznie wdrapałam się
na plecy piłkarza.
-Tylko mnie nie
puść-szepnęłam mu do ucha i wtuliłam głowę w jego szyję
-Nigdy cię nie
wypuszczę-rzucił i pobiegł
Zamknęłam oczy wciągając
zapach Lewego i rozmyślając. Co miały znaczyć te słowa: „Nigdy
cię nie wypuszczę”? Czy to znaczy, że już jesteśmy parą?
Po ponad 5 minutach zapadła zupełna cisza. Nie było już słychać
turystów i plażowiczów. Zatrzymaliśmy się. Otworzyłam oczy.
Napastnik postawił mnie na ziemię. Zobaczyłam zacienioną zatokę
otoczoną palmami. Piłkarz Borussi puścił moją rękę i zaczął
się rozbierać. Kiedy miał na sobie kąpielówki, wszedł na klif.
-Wskakujesz?-zawołał
Ściągnęłam sukienkę,
a on wskoczył do wody. Pobiegłam na klif, ale zwątpiłam
-Chyba nie dam
rady!-krzyknęłam do Roberta
-Skacz, złapię
cię-obiecał
Zrobiłam krok i
skoczyłam. Wpadłam prosto w ramiona Lewandowskiego
-Już zawsze będziesz
moja-rzekł i wtulił nos w moje włosy
Przytuliłam go jeszcze
mocniej. Byłam wniebowzięta.
-Płyniemy?
-Do wyspy i z
powrotem-zgodził się
Kiedy już wyszliśmy na
brzeg, Lewy złapał mnie w pasie.
-Wrócimy tu kiedyś?
-Tak. Zapamiętamy to
miejsce-odpowiedziałam rozmarzona
-W końcu zostaliśmy tu
parą-dodał ze śmiechem
-Która godzina?-zapytałam
-Już 21:00. Mam 3
nieodebrane połączenia od Reusa-powiedział wyciągając telefon
-A ja 4 od Klaudii-oboje
zaczęliśmy się śmiać
-Wracamy?
-Musimy się
spieszyć-rzuciłam
Pobiegliśmy trzymając
się za ręce. Pod hotelem piłkarz złapał mnie za ramię. Przy
basenie zastaliśmy uśmiechniętych piłkarzy i Klaudię.
-No no, mam zwolnić
pokój?-odezwał się Reus
Ja i Robert spojrzeliśmy
na siebie równocześnie i głośno się śmialiśmy.
-Przemyślimy
to-powiedziałam
-Mhm-przytaknął mi
Lewusek
-No, panowie, idziemy
trochę potrenować!-zarządził Klopp
Ja z Klaudią usiadłyśmy
na brzegu basenu.
-Jesteście
razem?-zapytała podekscytowana przyjaciółka
-Tak-odparłam
-Och, kochana tak się
cieszę!-przytuliła mnie
I tak minął nam cały
tydzień. Ja i Robert codziennie chodziliśmy do naszej zatoki.
Postanowiłam nie przenosić się do pokoju Marco i Roberta, ale ten
drugi najlepiej nigdy by się ze mną nie rozstawał. Nikt nie chciał
wracać. Lot minął spokojnie, w Dortmundzie byliśmy o 15:00. Na
lotnisku pożegnałam się z Lewandowskim.
-Już za tobą
tęsknię-powiedziałam, przytulając go
-Zobaczymy się dziś
wieczorem?-zapytał i pocałował mnie w czoło
-O 18:00?
-U mnie. Kocham cię.
-Ja ciebie też-pocałowałam
go i wraz z Klaudią odeszłam.
Pod domem byłam o 15:30.
Zobaczyłam rodziców i Kamila, machających mi z ogrodu. W tym
momencie przede mną stanął samochód z przyciemnianymi szybami...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 9 :) Następny powinien pojawić się jutro :> hmm może 9- jak numer Lewego okaże się szczęśliwy? zobaczymy ;D czekam na wasze komentarze
JESTEŚ=KOMENTUJESZ :)
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 8
Robert :
Do przerwy wygrywaliśmy z Bayernem 1-0. Jakimś cudem udało mi się strzelić gola, chociaż nie mogłem się skupić. Na boisku była Olga, gdyż wiedziała, że będziemy potrzebowali pomocy. To był ostatni mecz Mario w Borussi. Przed nim oświadczył się Klaudii. Zazdrościłem przyjacielowi, że tak dobrze powodzi mu się w związku. Nie to co ja – ostatecznie zerwałem z Anią. Między nami układało się coraz gorzej. Codziennie kłótnie, awantury, a kiedy byłem już u kresu wytrzymałości, moja była próbowała mnie uderzyć! Na szczęście nie byłem mniej sprawny fizycznie niż ona i zdołałem się obronić. Po tej sytuacji wyrzuciłem ją z domu. Niedługo po tym znów się zakochałem- tym razem w Oldze. Kiedy była przy mnie, nie mogłem się skupić, mało się odzywałem. Zauważyła to i zapytała w przerwie meczu, i co chodzi. Wyznałem jej, że coś do niej czuję… Trochę się wkurzyła, ale mi zrobiło się lżej, że nie trzymam już tego w sobie… Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4-1 dla nas (Mario zaliczył hat-tick’a „na pożegnanie”). Po rozgrywce władze ogłosiły, że całą drużyną lecimy na tydzień na Kretę. Pomyślałem, że będzie szansa zbliżyć się do Olgi. Po imprezie wróciłem do domu. Zaparkowałem samochód i skierowałem się do drzwi. Zobaczyłem tam Anię, patrzącą na mnie z szyderczym uśmiechem
.
-Czego chcesz?-powiedziałem nawet na nią nie patrząc i otwierając równocześnie drzwi
-Kochanie, może grzeczniej do narzeczonej?-odparła z wymuszoną słodką minką
-Ania, czy ty coś brałaś? Zerwaliśmy tydzień temu!
-Wiem, że zrobiłeś to pod wpływem emocji! Wróć do mnie- złapała mnie za szyję
-Zostaw mnie! –odepchnąłem ją
-Zobaczysz, jeszcze cię odzyskam-rzekła z wyrzutem wychodząc
-Ciekawe…- mruknąłem i wszedłem do domu
Dwa dni później:
Budzik obudził mnie o 7:00, gdyż o 9:00 mieliśmy odprawę na lotnisku. Wstałem, wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i zjadłem lekkie śniadanie. O 8:00 pod mój dom podjechał Kuba z Agatą. Wziąłem walizkę i wsiadłem do samochodu Błaszczykowskich. Na lotnisku byliśmy o 8:40 z powodu korków. Pożegnaliśmy się z żoną Jakuba i skierowaliśmy się do terminalu. Czekała tam na nas większość drużyny.
Olga:
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zaspana, sprawdziłam godzinę. Była 6:00. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Przyjechali moi rodzice!
-Mamo!-rzuciłam się na szyję mojej rodzicielce
-Cześć córciu-pocałowała mnie w czoło- Obudziliśmy was?
-I tak niedługo muszę się zbierać. Kamil chrapie i pewnie nie wstanie wcześniej niż 10:00-odparłam z uśmiechem
W tym momencie wszedł tata z walizkami
-Hej tato!-przytuliłam go
-Witaj Olga-przywitał się
-Zrobię kawę i śniadanie, a wy się rozpakujcie. Oprowadziłabym was po domu, ale niestety nie zdążę-rzekłam i pobiegłam do kuchni
Kiedy zjedliśmy śniadanie, była 7:00. Ubrałam się i jeszcze chwile posiedziałam z rodzicami. O 8:00 pod dom podjechał Mario, który zawoził mnie, Klaudię i Marco na lotnisko.Pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu. Z samochodu wysiadł Marco.
-Gotowa na superprzygodę?-przytulił mnie
-Zawsze i wszędzie-przejechałam mu palcem po nosie i wsiadłam do samochodu na tylne siedzenie, wraz z Reusem.
-Jedziemy?-zapytał Mario
-Jasne-odpowiedziałam
-Wszystko spakowałaś?-upewniła się Klaudia
-Mam nadzieję-odparłam
-Jakbyśmy czegoś zapomniały, to chłopcy nam pożycżą, co nie Blondasku?
-Oczywiście-pokazał nam język
Na lotnisku byliśmy o 8:20. Zgodnie z planem odprawę mieliśmy o 9:00, trwała tylko 20 minut, gdyż lecieliśmy samolotem Borussi. Klaudia zajęła miejsce naprzeciwko mnie, a koło mnie usiadł Marco. Po chwili przyjaciółka wstała i przyprowadziła ze sobą Roberta. Zaczęliśmy rozmawiać o meczu i we czwórkę strzeliliśmy sobie "słit focię" . Wrzuciłam ją na facebook'a z podpisem: Kreto, NACHODZIMY! Po 30 minutach poczułam się zmęczona, oparłam się na ramieniu piłkarza i zasnęłam. Obudziłam się po około godzinie i zobaczyłam, że koło mnie siedzi Lewandowski i nie ma menager BVB i Reusa.
-Co ty tu robisz?-zapytałam zaspana
-Marco i Klaudia poszli pogadać z Kloppem, a nie chcieliśmy cię budzić, więc zostałem podtrzymywać ci głowę - posłał mi łobuzerski uśmiech
-Kochany jesteś-odpowiedziałam i znów położyłam głowę na jego ramieniu
-Olga...?
-Tak?
-Chciałem cię przeprosić...-powiedział z powagą
-Za co?-zapytałam zdziwiona
-Za ten mecz... To był twój debiut jako psycholog na meczu, a ja zachowałem się jak ostatni cham.
-Robert, serce nie sługa, ale znamy się tak krótko... Nie ukrywam, czułam motyle w brzuchu jak spędzaliśmy razem czas, ale niedawno zostałam zraniona przez mężczyznę... Dlatego boję się nowego związku...
-Ja cię kocham i będę walczył-skwitował Lewandowski, kiedy usłyszeliśmy komunikat:
-Szanowni państwo, proszę zapiąć pasy. Podchodzimy do lądowania.
Postąpiliśmy według instrukcji i po 15 minutach jechaliśmy autokarem do hotelu. Po 10 minutach wzięliśmy swoje bagaże i udaliśmy się do budynku. Dostałam pokój z Klaudią, naprzeciwko Reusa i Lewego. Rozpakowałam się i o 16:00 skierowałyśmy się na stołówkę na obiad. Kiedy poszłam do pokoju, ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się. Był to...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 8 :> Spotkałam się z opinią, że 7 rozdział był za długi... Jaki był według Was? Mi się osobiście ten (8) nie podoba... Pozostawiam to Wam do oceny ;) Next już niedługo :D
Buziaki :)
Alexx :3
Do przerwy wygrywaliśmy z Bayernem 1-0. Jakimś cudem udało mi się strzelić gola, chociaż nie mogłem się skupić. Na boisku była Olga, gdyż wiedziała, że będziemy potrzebowali pomocy. To był ostatni mecz Mario w Borussi. Przed nim oświadczył się Klaudii. Zazdrościłem przyjacielowi, że tak dobrze powodzi mu się w związku. Nie to co ja – ostatecznie zerwałem z Anią. Między nami układało się coraz gorzej. Codziennie kłótnie, awantury, a kiedy byłem już u kresu wytrzymałości, moja była próbowała mnie uderzyć! Na szczęście nie byłem mniej sprawny fizycznie niż ona i zdołałem się obronić. Po tej sytuacji wyrzuciłem ją z domu. Niedługo po tym znów się zakochałem- tym razem w Oldze. Kiedy była przy mnie, nie mogłem się skupić, mało się odzywałem. Zauważyła to i zapytała w przerwie meczu, i co chodzi. Wyznałem jej, że coś do niej czuję… Trochę się wkurzyła, ale mi zrobiło się lżej, że nie trzymam już tego w sobie… Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4-1 dla nas (Mario zaliczył hat-tick’a „na pożegnanie”). Po rozgrywce władze ogłosiły, że całą drużyną lecimy na tydzień na Kretę. Pomyślałem, że będzie szansa zbliżyć się do Olgi. Po imprezie wróciłem do domu. Zaparkowałem samochód i skierowałem się do drzwi. Zobaczyłem tam Anię, patrzącą na mnie z szyderczym uśmiechem
.
-Czego chcesz?-powiedziałem nawet na nią nie patrząc i otwierając równocześnie drzwi
-Kochanie, może grzeczniej do narzeczonej?-odparła z wymuszoną słodką minką
-Ania, czy ty coś brałaś? Zerwaliśmy tydzień temu!
-Wiem, że zrobiłeś to pod wpływem emocji! Wróć do mnie- złapała mnie za szyję
-Zostaw mnie! –odepchnąłem ją
-Zobaczysz, jeszcze cię odzyskam-rzekła z wyrzutem wychodząc
-Ciekawe…- mruknąłem i wszedłem do domu
Dwa dni później:
Budzik obudził mnie o 7:00, gdyż o 9:00 mieliśmy odprawę na lotnisku. Wstałem, wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i zjadłem lekkie śniadanie. O 8:00 pod mój dom podjechał Kuba z Agatą. Wziąłem walizkę i wsiadłem do samochodu Błaszczykowskich. Na lotnisku byliśmy o 8:40 z powodu korków. Pożegnaliśmy się z żoną Jakuba i skierowaliśmy się do terminalu. Czekała tam na nas większość drużyny.
Olga:
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zaspana, sprawdziłam godzinę. Była 6:00. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Przyjechali moi rodzice!
-Mamo!-rzuciłam się na szyję mojej rodzicielce
-Cześć córciu-pocałowała mnie w czoło- Obudziliśmy was?
-I tak niedługo muszę się zbierać. Kamil chrapie i pewnie nie wstanie wcześniej niż 10:00-odparłam z uśmiechem
W tym momencie wszedł tata z walizkami
-Hej tato!-przytuliłam go
-Witaj Olga-przywitał się
-Zrobię kawę i śniadanie, a wy się rozpakujcie. Oprowadziłabym was po domu, ale niestety nie zdążę-rzekłam i pobiegłam do kuchni
Kiedy zjedliśmy śniadanie, była 7:00. Ubrałam się i jeszcze chwile posiedziałam z rodzicami. O 8:00 pod dom podjechał Mario, który zawoził mnie, Klaudię i Marco na lotnisko.Pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu. Z samochodu wysiadł Marco.
-Gotowa na superprzygodę?-przytulił mnie
-Zawsze i wszędzie-przejechałam mu palcem po nosie i wsiadłam do samochodu na tylne siedzenie, wraz z Reusem.
-Jedziemy?-zapytał Mario
-Jasne-odpowiedziałam
-Wszystko spakowałaś?-upewniła się Klaudia
-Mam nadzieję-odparłam
-Jakbyśmy czegoś zapomniały, to chłopcy nam pożycżą, co nie Blondasku?
-Oczywiście-pokazał nam język
Na lotnisku byliśmy o 8:20. Zgodnie z planem odprawę mieliśmy o 9:00, trwała tylko 20 minut, gdyż lecieliśmy samolotem Borussi. Klaudia zajęła miejsce naprzeciwko mnie, a koło mnie usiadł Marco. Po chwili przyjaciółka wstała i przyprowadziła ze sobą Roberta. Zaczęliśmy rozmawiać o meczu i we czwórkę strzeliliśmy sobie "słit focię" . Wrzuciłam ją na facebook'a z podpisem: Kreto, NACHODZIMY! Po 30 minutach poczułam się zmęczona, oparłam się na ramieniu piłkarza i zasnęłam. Obudziłam się po około godzinie i zobaczyłam, że koło mnie siedzi Lewandowski i nie ma menager BVB i Reusa.
-Co ty tu robisz?-zapytałam zaspana
-Marco i Klaudia poszli pogadać z Kloppem, a nie chcieliśmy cię budzić, więc zostałem podtrzymywać ci głowę - posłał mi łobuzerski uśmiech
-Kochany jesteś-odpowiedziałam i znów położyłam głowę na jego ramieniu
-Olga...?
-Tak?
-Chciałem cię przeprosić...-powiedział z powagą
-Za co?-zapytałam zdziwiona
-Za ten mecz... To był twój debiut jako psycholog na meczu, a ja zachowałem się jak ostatni cham.
-Robert, serce nie sługa, ale znamy się tak krótko... Nie ukrywam, czułam motyle w brzuchu jak spędzaliśmy razem czas, ale niedawno zostałam zraniona przez mężczyznę... Dlatego boję się nowego związku...
-Ja cię kocham i będę walczył-skwitował Lewandowski, kiedy usłyszeliśmy komunikat:
-Szanowni państwo, proszę zapiąć pasy. Podchodzimy do lądowania.
Postąpiliśmy według instrukcji i po 15 minutach jechaliśmy autokarem do hotelu. Po 10 minutach wzięliśmy swoje bagaże i udaliśmy się do budynku. Dostałam pokój z Klaudią, naprzeciwko Reusa i Lewego. Rozpakowałam się i o 16:00 skierowałyśmy się na stołówkę na obiad. Kiedy poszłam do pokoju, ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się. Był to...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 8 :> Spotkałam się z opinią, że 7 rozdział był za długi... Jaki był według Was? Mi się osobiście ten (8) nie podoba... Pozostawiam to Wam do oceny ;) Next już niedługo :D
Buziaki :)
Alexx :3
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Rozdział 7
[...] -Nie, poczekaj- przerwał mi Götze- to niepodobne do Klaudii, żeby chodziło tylko o wesele, nie robiłaby problemów. Musi chodzić o coś innego.
-Nic nie przychodzi mi do głowy- zamyśliłam się
-Muszę ci coś powiedzieć- po kilku minutach z zamyślenia wyrwał mnie Götze
-Zamieniam się w słuch- przysunęłam się bliżej przyjaciela
- Byłem ostatnio w Monachium. Wcześniej dowiedziałem się, że Bayern ma dla mnie korzystną ofertę. Za tydzień jadę podpisać kontrakt. Odchodzę z Borussi.- powiedział z powagą
-Ale... Ale jak to?- z moich oczu popłynęły łzy- Nie możesz nam tego zrobić! - krzyknęłam i wstałam z kanapy
-Olga... Olga, kotek uspokój się! Pora zacząć nowy rozdział w życiu. Muszę iść naprzód po nowe doświadczenia- wyjaśniał mi i z powrotem posadził na kanapie
-Czy tylko ja o tym wiem?- zapytałam cichutkim głosem
- Ty, piłkarze i władze Borussi. Klaudia jeszcze nie wie.- odparł Mario
- Nie powiedziałeś jej?!
- Nie... Miałem zamiar ale...
-Ale co?- nie pozwalałam mu dokończyć
-Ona chyba sama się dowiedziała- dokończył ze smutkiem
- No tak. Jest menagerem BVB. Posłuchaj. Jutro zwabimy ją wcześniej przed meczem, urządzimy romantyczną scenerię i się oświadczysz- wymyśliłam
-Świetny pomysł!- odpowiedział z entuzjazmem piłkarz- Ty to masz głowę!- przytulił mnie
- Masz już pierścionek?
Mario sięgnął do kieszeni. Wyciągnął z niej malutlie, czerwone pudełeczko. Był w nim śliczny pierścionek.
-Jest piękny- powiedziałam z zachwytem
- Myślisz, że się jej spodoba?- zapytał Götze
- Na pewno- zapewniłam go
Później Mario pojechał na godzinny trening, nie musiałam tam jechać. Postanowiłam, że zadzwonię do Klaudii.
- Halo?
-Cześć Klaudia, co tam?- przywitałam się
-Lepiej. Muszę ci coś powiedzieć. Mario przechodzi do Bayernu.- powiedziała ze smutkiem
- Powiedział mi o tym 15 minut temu i pojechał na trening.
- Nie mam zamiaru wyjeżdżać z Dortmundu, ale go kocham!
- Wiem, dla mnie też jest to trudne. Jeszcze dobrze się nie zaklimatyzowałam, a on już odchodzi- zgodziłam się
-Tak zrobię, nie wiem jak on- oznajmiła
-Zobaczysz, pogodzicie się- pocieszyłam przyjaciółkę
- Mam nadzieję. Nie chcę się z tobą rozstawać
-Nie chcesz wziąć ślubu ze względu na to, że ci nie powiedział?
- Tak- odrzekła menager BVB bez większego entuzjazmu
-W niedzielę jest trening?
-Nie ma. Jutro jest mecz o 15:30. Po meczu zostaniemy wszyscy. Władze Borussi chcą coś ogłosić-powiedziała tajemniczo
-Hmm... Jestem bardzo ciekawa- powiedziałam ze śmiechem
- O której odbierasz Kamila?
- O 10:00. Zabiorę go na mecz.
- Pogadam z prezesem. Nasz śpiewak będzie miał miejsce na trybunie VIP.
- Dzięki. Za chwilę zrobię dla Kamila ciasto. Muszę jeszcze posprzątać.
-OK, przyjadę jutro na to ciasto- rzekła ze śmiechem moja przyjaciółka.
-Czekam. Papa-rozłączyłam się
Tak jak mówiłam, zrobiłam sernik na zimno. Przed tym posprzątałam kuchnię i salon, gdyż zrobił się tam mały bałagan. Kiedy skończyłam była 20:00. Włączyłam telewizor. Akurat leciała konferencja prasowa Bayernu. Oczywiście ogłaszali transfer Mario. Obejrzała jeszcze kilka seriali. O 23:00 przebrałam się w piżamę i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
Rano:
Obudziłam się o 8:30. Wzięłam prysznic. Ubrałam się w lekkie ciuchy, gdyż na dworze jak to w sierpniu- było bardzo gorąco. Zjadłam na śniadanie owsiankę. Była 9:15. Wsiadłam w samochód i udałam się do szpitala. Okazało się, że Kamil czuje się już lepiej. Dostaliśmy recepty na leki oraz kilka wskazówek dotyczących leczenia.W domu byliśmy o 11:30.
-Witaj w domu, braciszku!
-Nie było mnie znów tak długo-odpowiedział z uśmiechem
-Zrobiłam twoje ulubione ciasto
-Mistrzowski sernik na zimno?
-Tak!- odpowiedziałam z entuzjazmem- zawiozę cię teraz do ogrodu. Za chwilę przyniosę ciasto i coś do picia- oznajmiłam
-OK- zgodził się
Kamil musiał poruszać się teraz na wózku. Był jeszcze słaby, więc mu pomagałam. Wzięłam ciasto i lemoniadę, a następnie udałam się do ogrodu. Przystanęłam w progu drzwi, gdyż usłyszałam, jak mój brat gra na gitarze wesołą melodię. Szybko rozpoznałam w niej "Szukając Szczęścia". Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu.
-Mój niepoprawny optymista- powiedziałam z troską
-Nie ma się co załamywać, misia - odpowiedział- ja szczerze wierzę, że z tego wyjdę. Która godzina? Mmm... pycha!
-Cieszę się, że ci smakuje. Jest 12:30. Za dwie godziny jedziemy na mecz.
-Na jaki mecz? Dam radę?
-Na mecz Borussi z Bayernem. Dasz radę, Klaudia załatwiła ci miejsce na trybumie VIP- wyjaśniłam
Rozmawialiśmy i odpoczywaliśmy przez półtorej godziny. Kamil grał na gitarze, ja śpiewałam. Następnie poszłam się ubrać w koszulkę na mecz. Przygotowałam również taką dla brata. O dziwo, ubrał się sam- bez problemów. Zastanawiałam się, czy on aby na pewno ma stwardnienie. Przed stadionem byliśmy o 14:30. Klaudia zawiozła Bednarka na trybunę i została tam. Ja natomiast udałam się do szatni piłkarzy.
-Siemka miśki! Jak samopoczucie?- przywitałam się
-Nienajlepsze-powiedział Reus patrząc z wyrzutem na Götzego
-Och, mi też jest trudno, ale musimy uszanować decyzję Mario. Dla nas zawsze będziesz Borussen- zwróciłam się do przyjaciela
Ten podszedł do mnie, przytulił i szepnął do ucha
-Dziękuję
Uśmiechnęłam się do niego, a on odezwał się:
-Olga, gdzie jest Klaudia?
-Boże, na śmierć zapomniałam!-dzwonię do niej!
-Zobacz, co przygotowałem-piłkarz poprowadził mnie na murawę
Kawałek drogi było usypanej płatkami róż, a przy końcu było serce zrobione z małych serduszek.
-Wow, świetne! Nie wiedziałam, że jesteś takim romantykiem!-zachwycałam się
-Klaudia już idzie- zauważył Götze
-Pierścionek jest?-upewniłam się
-Jest.
-Czekaj tam, a ja ją przyprowadzę.
-Dobra-zgodził się
Kiedy zjawiła się moja przyjaciółka, kazałam jej zamknąć oczy.
-Po czym ja idę?-dziwiła się
-Za chwilę zobaczysz-odpowiedziałam-teraz zrób duży krok-nakazałam przy sercu. Zostawiam cię.
Klaudia:
Siedziałam już na trybunach i gawędziłam z dyrektorem i Kamilem, kiedy zadzwoniła Olga. Szybko zeszłam na dół. Poprowadziła mnie po czymś z zamkniętymi oczami. Po chwili zostawiła mnie, a ja otworzyłam oczy. Zobaczyłam drogę usłaną płatkami róż, serce z małych serduszek, a w nim Mario. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, mój ukochany uklęknął i powiedział:
-Kochanie... Wiem, że ostatnio się między nami nie układało, przepraszam cię za to. Przepraszam też za to, że nie powiedziałem ci o transferze. Chciałem cię chronić przed nerwami... Zostaniesz moją żoną?
-Tak!- popłakałam się ze wzruszenia
-Kocham cię-Mario wziął mnie na ręce
-Ja ciebie też. Przepraszam, nie powinnam była się tak wkurzać. Teraz jestem pewna, że chcę wziąć z tobą ślub.
Nagle przy nas znaleźli się wszyscy piłkarze, trener i Olga. Bili brawo i gratulowali nam. Stwierdziliśmy, że poczekamy jeszcze z decyzją o przeprowadzce. Olga przygotowała rozkojarzonych, ale pomimo wszystko rozweselonych chłopaków. Byłam szczęśliwą narzeczoną.
Olga:
Oświadczyny Mario poszły zgodnie z planem. Ja sama się wzruszyłam, przeżywałam to razem z moimi przyjaciółmi. Piłkarze przed meczem mieli małe problemy ze skupieniem, ale szybko temu zaradziłam. Lewandowski był szczególnie smutny, a przy mnie mało się odzywał. Kiedy wszystko było na swoim miejscu, zawodnicy wyszli na boisko. Mecz się zaczął. Pomimo kiepskiej gry żółto-czarnych do przerwy prowadziliśmy 1-0 po golu Lewego. Robert strzelił, ale jego gra była zła. Myślami był gdzieś indziej. W przerwie wzięłam go na bok.
-Robert, co jest?- Widzę, jak grasz. Jesteś źle przygotowany?
-Nie-odpowiedział, dalej niedostępny
-To o co chodzi?Jako twoja psycholog martwię się o ciebie-dalej pytałam zatroskana
-Nie widzisz tego? Czuję coś do ciebie, nie mogę wygrać z tym uczuciem.-szybko mnie przytulił
-Co?Dlaczego? Chyba pomyliłeś mnie z Anią!-wyswobodziłam się z jego uścisku
-Olga, daj mi wszystko wyjaśnić...
-Nie zaprzątaj sobie tym głowy. Skup się na grze-powiedziałam odchodząc
-Postaram się-rzucił
A więc jednak. Lewandowski się we mnie zakochał. W głębi serca byłam zadowolona, bo zrozumiałam, że też coś do niego czuję. Miałam jednak wątpliwości, czy nie znamy się za krótko, aby być parą... Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4-1 dla nas, bo hat-trick'a zaliczył Mario. Po meczu, kiedy wszyscy kibice się rozeszli, zabraliśmy Kamila i razem z piłkarzami poszliśmy do pobliskiego klubu. Na miejscu głos zabrali Watzke i Klaudia:
-Za nami dużo ciężkich meczów i finał Ligii Mistrzów. Władze postanowiły, że cała drużyna w ramach tygodniowego urlopu poleci na Kretę-oświadczył Watzke
-Podoba się pomysł?-Należy nam się trochę odpoczynku-powiedziała Klaudia z entuzjazmem
Wszyscy się z nią zgodzili.
-Ja niestety nie mogę lecieć-wtrąciłam
-Olga, wiem, że nie zostawisz Kamila samego. To miała być dls ciebie niespodzianka. Twoi rodzice przyjadą pojutrze, w dniu wyjazdu i zajmą się Kamilem-przyjaciółka rozwiała moje wątpliwości.
-Co ty na to, brat?-zwróciłam się do Kamila
-Od dawna o tym wiem. Zgadzam się-odparł ze śmiechem
Świętowaliśmy zwycięstwo do 22:00. Po tym wszyscy rozeszli się do swoich domów. Razem z Bednarkiem wróciliśmy do domu. Kamil postanowił, że napisze oficjalny list do mediów w sprawie choroby. Ja wykąpałam się, przebrałam się w duży T-shirt i położyłam się. Nie mogłam jednak długo zasnąć. Rozmyślałam o tym co powiedział mi Robert, o moim uczuciu do niego i o nadchodzącym wyjeździe. W końcu nie wiedząc kiedy- zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie udało mi się napisać ten rozdział :] Wena powróciła, kolejny już niedługo :)
Mile widziane komentarze, dają mi one dużą motywację <3 dziękuję :*
Zapraszam również na stronkę do lajkowania : [LINK]
poniedziałek, 15 lipca 2013
UWAGA
Wiem, że długo nie było rozdziału, ale cierpiałam na TOTALNY brak weny :( na szczęście już powróciła :> Jutro wyjeżdżam na obóz i będę dłuuugo jechać, więc rozdział powinien powstać w drodze i po przyjeździe na miejsce postaram się go wrzucić :) Przepraszam za tą przerwę :* Miłych waakacji ;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)